Dom orchidei – piękny, silny a zarazem kruchy

Lucinda Riley, znana także jako Lucinda Edmonds, to mieszkająca w Londynie irlandzka pisarka. Jej powieść “Dom orchidei” podbiła nie tylko serca Czytelniczek, ale także europejskie listy bestsellerów. Książka ta sprzedała się szybko w dwóch milionach egzemplarzy.

Dom orchidei – piękny, silny a zarazem kruchy

Dom orchidei” to powieść ukazująca losy dwóch rodzin, których łączy jedno miejsce – Wharton Park. Główną bohaterką jest tutaj Julia Forrester – znana i ceniona na całym świecie pianistka, szczęśliwa żona i spełniona matka.

Niestety, jak to w życiu często bywa, beztroską sielankę przerywa straszna tragedia. Kobieta, sama i zrozpaczona, żeby się z niej otrząsnąć, wraca w rodzinne strony, gdzie pozostawiła za sobą ciepłe, dobre wspomnienia.

Gdy dociera na miejsce, jej oczom zamiast pięknej posiadłości, ukazuje się praktycznie ruina – wystawiony na sprzedaż podupadający majątek ziemski, którego właścicielem został Kit Crawford.

Od tego zaczyna się historia

Podczas remontu domku dziadka ogrodnika na terenie Wharton Park zostaje znaleziony pamiętnik z okresu II wojny światowej. Pamiętnik przenosi Julię i Kita oraz nas, czytelników, w czasie. Poznajemy świat Olivii i Harry’ego Crawfordów oraz historię nieszczęśliwej miłości angielskiego arystokraty.

Elsie, babka Julii, pomaga odkryć kolejne karty Wharton Park, w którym niegdyś pracowała jako służąca. Z jej opowieści wyłania się bolesna historia oparta na zdradzie, fałszu i cierpieniu. Te pogmatwane wątki, które czytelnik pozna sięgając po pozycję “Dom Orchidei” (https://www.taniaksiazka.pl/dom-orchidei-lucinda-riley-p-1480424.html), na zawsze połączyły losy dwóch rodzin.

Dramaty, rozterki i miłość

Poznanie i zrozumienie wydarzeń z przeszłości w znaczący sposób odbije się na współcześnie żyjących potomkach Olivii i Harry’ego.

Warto dodać, iż cała ta opowieść jest piękna, ciepła, na swój sposób subtelna. Do tego autorka w sposób wspaniały i realistyczny opisuje bajkowe, malownicze miejsca, bo akcja dzieje się i w Anglii i we Francji, ale również w Tajlandii.

Podsumowując

Czytelnik w “Domu Orchidei” znajdzie wszystko to, co powinna posiadać dobra powieść romantyczna.

Jest w niej:

  • tajemnica rodzinna, tragedie i dramaty;
  • współczesność i przeszłość łączące się w kilku punktach;
  • prawdziwa miłość i namiętność;
  • zaskakujące zwroty akcji;
  • trudne wybory.

To opowieści międzypokoleniowe, które pochłaniają bez reszty i dają dużo wrażeń, emocji i wzruszeń. Czyta się je na jednym oddechu i idealnie nadają się na niedzielne popołudnie z kawą i kocykiem w fotelu.

 

 

Dom orchidei (L. Riley)

Literatura obyczajowa z nutką romansu to książka dla tych czytelników, którzy uwielbiają w długie wieczory spędzać w pełnym uniesień literackim świecie. Jeśli marzy ci się poruszająca lektura z wieloma wątkami to Dom orchidei z www.taniaksiazka.pl Lucindy Riley będzie idealna. Tajemnica, romans, daj się zaskoczyć i sięgnij po te pozycję. Choć jest to historia, która swoim klimatem przypomina typowy romans, to nieprawdopodobne wydarzenia sprawiają, że można te powieść potraktować jako swojego rodzaju baśń.

Miłość wokół nas

W “Domu orchidei” autorka Lucinda Riley pozwala nam poznać dwie rodziny, które łączy wspólna tajemnica sprzed lat. Główna bohaterka Julia Forrester jest znaną pianistką, która wychowała się w Wharton Park, miejscu tak idealnym, że jest całkowicie wolne od trosk. Piękna rezydencja na jednej z angielskich prowincji była dla niej rajem na ziemi. Wychowywała się pod czujnym okiem dziadka, który był tak dobrym ogrodnikiem. To dzięki niemu kwiaty w ogrodach Wharton bujnie rozkwitały i przynosiły ogromną sławę całej posiadłości. Niestety, gdy w życiu dorosłej już Julii wydarza się życiowa tragedia, postanawia wrócić właśnie tam gdzie czuła się najlepiej, czyli do spokojnej krainy swojego dzieciństwa. Jednak po przyjeździe na miejscu zamiast swojego ukochanego domu zastaje ruinę. Gdy powraca do rodzinnego domu dowiaduje się, że właścicielem i dziedzicem posiadłości został Kit Crawford. Mężczyzna chce jak najszybciej sprzedać rezydencję. Gdy jeden z robotników podczas zarządzonych przez Kita prac remontowych odnajduje pamiętnik poprzedniego właściciela majątku z czasów drugiej wojny światowej on i Julia poznają historię Olivii i Harry’ego Crawfordów. Od swojej babci, która była niegdyś pokojówką w Wharton Park Julia poznaje historię opartą na zdradzie, kłamstwie i cierpieniu. To właśnie one na zawsze połączyły losy dwóch różnych rodzin.

Z Powieściami Lucindy Riley jest tak, że jej wierni fani sięgają po każdą pozycję, która wyszła spod jej ręki. Jeśli ktoś kto nigdy wcześniej nie czytał jej książki i zastanawiał się czy po nią nie sięgnąć to z ręką na sercu mogę ją polecić. Lucinda Riley w “Domu orchidei” zaskakuje czytelnika, sprawia, że poznając dwie historie Olivii i Harry’ego Crawfordów oraz Julii Forrester i Kita Crawford czuje ogromną radość i zarazem niesamowitą ciekawość. Jednym z ogromnych plusów tej powieści są dokładne opisy przyrody i otoczenia dzięki, którym czytelnik ma wrażenie, że jest w samym środku akcji i moze podziwiać to piękne i kolorowe otoczenie w którym przyszło żyć głównym bohaterom.

 

Orchidea z papieru?

Lucinda Riley, autorka o której słyszałam już nie jedno dobre słowo od zaprzyjaźnionych ze mną “książkoholiczek”, a której twórczości (aż wstyd się publicznie przyznać!) do tej pory nie znałam. Osoba w środowisku doceniana, wręcz zasłużona  i osiągająca niemałe sukcesy – jak przeczytałam na Internecie, jej książki rozeszły się łącznie w ponad 15-milionowym nakładzie, przetłumaczono je na ponad trzydzieści języków i zostały wydane w blisko czterdziestu państwach na całym świecie. Robi wrażenie? No właśnie!

Swoją przygodę z Panią Lucindą Riley postanowiłam rozpocząć od jej debiutu (a jak!), aby w momencie, gdy uznam jej twórczość za zdecydowanie wartą mojej dalszej uwagi, śledzić jej karierę pisarską “po kolei”. Taka już moja natura, że lubię, gdy wszystko jest poukładane.

Witajcie w “Domu Orchidei”

Lekturę tej książki odkładałam z różnych powodów ponad jakieś półtora roku. No ale wreszcie nadszedł ten czas i miejsce, gdy w moje ręce trafiła na ładnie wydana – osobiście uwielbiam barwne, żywe okładki, które dobrze wprowadzają mnie w klimat przygotowanej przez autora lub autorkę książki opowieści. “Dom Orchidei“, bo o tej pozycji cały czas mowa, to ponad pięciuset stronicowa powieść utrzymana w tematyce obyczajowej – nie lubię z kolei słowa “romans” – gdzie nie brakuje też odpowiednio skonstruowanego tła historycznego.

Główną bohaterką książki jest Julia Forrester, ceniona pianistka, która urodziła się i wychowała w Wharton Park, urokliwej brytyjskiej rezydencji, która słynęła w swojej okolicy z pięknego ogrodu, o który dbał z całego serca dziadek bohaterki – na pierwszy rzut oka obrazek jak  wprost z powieści Jane Austen, choć oczywiście z innej epoki. Gdy w dorosłym życiu spotyka ją tragedia postanawia znaleźć ukojenia tam, gdzie zawsze czuła się najlepiej, czyli właśnie w… Wharton Park. Gdy obecny dziedzic rezydencji zarządza remont, w trakcie prac pochodzi do niespodziewanego odkrycia. W ich ręce wpada dziennik z czasów drugiej wojny światowej, a w nim historia, która przenosi ich w czasy wojny, zdrady, kłamstwa i cierpienia. Czy pomoże to im zarazem odnaleźć siebie?

Diabeł tkwi w szczegółach

Tyle o samej fabule. Dalsze “spoilerowanie” uważam za niepotrzebne, a wręcz za niestosowne, bo takie historię trzeba poznawać samemu. Co do samej książki przyznam, że oczekiwałam jednak więcej. Ale od początku.

Fabuła, historia bohaterki, wprowadzenie do głównej osi narracji, a także pomysł z dziennikiem uważam za jak najbardziej trafione. Gorzej jest jednak, gdy przyjrzymy się szczegółom. W trakcie czytania odnosi się, że wiele dialogów jest napisanych od niechcenia, poprowadzono je, jakby to określić, hmmmm… nudno! Przynajmniej kilka razy złapałam się na tym, że pomijam poszczególne z nich. Sama historia także posiada swoje luki i nawet znudzony czytelnik potrafi wyłapać tam niekonsekwencję, trochę fabularnej “fantastyki”. Wszystko to do tego nie pasuje i psuje ogólny odbiór książki.

Czy “Dom Orchidei” zachęcił mnie do dalszego poznawania twórczości Lucindy Riley? Szczerze? Trudno mi to powiedzieć, bo tak jak już pisałam oczekiwałam po tej pozycji o wiele więcej. Nie uważam jednak, że to pozycja słaba, czy nietrafiony wybór, bo czyta się ją mimo wszystko całkiem dobrze, a historia posiada swoje mocne, wciągające momenty. Może to tylko moje wygórowane oczekiwania?